|
Blog > Komentarze do wpisu
Dolny Manhattan raz jeszcze
Okazuje się, że tyle tu wartych zobaczenia miejsc, że jednym wpisem załatwić się ich nie da. No to dziś wpis drugi.
To zdjęcie z chińskiej restauracji, w której jedliśmy brunch. Było pyyyysznie. I dużo. I jak na tak pysznie i tak dużo- tanio. Obsługa prawie nie mówiła po angielsku. Nie wiedziałam właściwie, co jem. Między stolikami krążyły panie pchające wózeczki, na których piętrzyły się talerzyki i miseczki z jedzonkiem do niczego niepodobnym. Wystarczyło sięgnąc i sobie zabrać. A pani wbijała na leżącej na stole kartce pieczątkę w odpowiedznią rubryczkę. Naskładaliśmy tych pieczątek sporo. Warto było choćby dla samego brunchu w Chinatown pojechać do NY. A co poza tym w China Town- dla mnie kompletna egzotyka, miejsce, jakiego na pewno nie widziałam do tej poty. W niedzielne przedpołudnie na placyku przed jakimś urzędem dwoje starszych ludzi gra w kometkę. W pobliskim parku ktoś ćwiczy tai chi. Obok pan z mieczem samurajskim trenuje- jaido może? Na ulicach stanowiska pucybutów. I zupełnie inne zapachy, chińskie napisy na szyldach, nieznane owoce i warzywa na straganach...
Dwa obrazki powyżej to tak trochę branży mojej, zwłaszcza ten drugi- Centrum Diagnostyki Obrazowej w Chinatown ;-)
Na chwilkę weszłyśmy do buddyjskiej świątyni. A teraz już sąsiadująca z chińską dzielnicą Little Italy- akurat trwało świętowanie San Gennario. Na uliczkach jedna wielka fiesta- stragany, knajpy, konkursy. Kolorowo, hałaśliwie, wesoło- jak to we Włoszech. I zupełnie inna atmosfera, inne zapachy niż w Chinatown.
A dalej chyba ulice Noho
I z powrotem bliżej cypla- kaplica św. Pawła z 1766r., w której modlił się Jerzy Waszyngton. Kaplica stoi przy Broadway'u, tuż obok miejsca, gdzie stały wieże WTC.
I Fraunces Tavern z 1719r., w której Jerzy Waszyngton bywał i wydał nawet pożegnalny obiad.
Oraz zabytkowe domy w okolicy Fraunces Tavern.
A to na skwerku przy Magistracie
Nowojorski ratusz- bardzo imponujący to on nie jest
Municipal Building
Ulubiony Woolworth Building- codziennie odkrywałam na nim coś nowego fascynującego. I codziennie witał mnie rano i mówił dobrej nocy wieczorem jego widok z okien pokoju.
Jakby ktoś chciał zamieszkać w Downtown- proszę bardzo, zabytkowy zapewne (bo mały taki) domeczek "for sale" ;-)
I powrót do "domu"- latarnia morska na rogu South Seaport Street. sobota, 29 listopada 2008, dsmiatek
Komentarze
batorysia
2008/12/01 18:04:11
Świetne zdjęcia! zachwicało mi się jechać, oj bardzo. i ten widokz Twojego okna, te "zabytki"! w tym zgiełku cmentarze wyglądają wyjątkowo dziwnie, romantycznie.
2008/12/02 22:11:12
do bigapple1- nie ominęliśmy, tylko jakoś tak zwykle tam się włóczyliśmy wieczorem i zdjęć nie mam :-(
|
|