|
Blog > Komentarze do wpisu
Obcowania ze Sztuką ciąg dalszy, czyli Dorotka w Metropolitan Opera
Brat zrobił nam wspaniały prezent- dostałyśmy bilety do Metropolitan Opera na La Giocondę. Ze wzstydem muszę powiedzieć, że niezwykle rzadko zdarza mi się bywać w operze, w sumie w życiu byłam może z 10 razy (wliczając operetkę)- nie świadczy to o mnie najlepiej. No ale ta Opera to elita, a występujący tu śpiewacy także do elity należą. W La Giocondzie był też akcent "polski"- śpiewała Ewa Podleś- głosem przyprawiającym o ciarki na plecach i wyciskającym łzy z oczu. Ale jak to w operze- sa i humorystyczne akcenty, kiedy główny amant, zakochany Enzo, grubiutki facecik na krótkich nóżkach, wyznaje swą miłość ukochanej, w której roli występuje Olga Borodina o posturze Walkirii. I mimo wysiłków reżysera (Enzo na schodeczku ciut wyżej niż partnerka) śpiewaczka góruje wzrostem nad partnerem. A w MET poza śpiewakami jeszcze dwa wspaniałe wielkie obrazy Marca Chagalla. No i ten blichtr, ten nastrój i te kontrasty- jedni w wieczorowych sukniach i smokingach, a obok inni w flanelowej koszuli, dżinsach i wyciągniętym swetrze...
Chagall nr 1
i Chagall nr 2- nie da się ich sfotografować inaczej, tylko z zewnątrz. Na poziomie obu malowideł mieści się ekskluzywna restauracja.
Dorota w przerwie- pan z drugiej strony rzeźby w czasie każdego antraktu (były trzy) gadał nieustannie przez telefon, w tym samym miejscu- podejrzewam, że czynił to też pomiędzy przerwami.
Przepiękne żyrandole. czwartek, 20 listopada 2008, dsmiatek
|
|